Pobudka o 4.00 i 8 godzin za kółkiem w podróży po dwuskrzydłowe drzwi sosnowe, które zrobił dla nas zakład Jurkop z Olbrachtówka koło Iławy. Kawałek Mazur w Jabłonce.
O czym to ja..
Oto dziennik budowy, kronika wypadków i biblia inwestorów. Wykańczamy nasze M3 w Jabłonnie i chcemy pochwalić się tym, co w nim planujemy zrobić, jak je urządzić oraz co i gdzie w nim ustawić. Chcemy donosić na bieżąco o tym, co się dzieje, jak nam wychodzi realizacja planu, no i ile ta cała heca kosztuje.
sobota, 29 września 2012
dzień 24
Pobudka o 4.00 i 8 godzin za kółkiem w podróży po dwuskrzydłowe drzwi sosnowe, które zrobił dla nas zakład Jurkop z Olbrachtówka koło Iławy. Kawałek Mazur w Jabłonce.
czwartek, 27 września 2012
dzień 22
Pan Marek ciśnie niemożliwie! :)
Od dzisiaj Marco. Tak nazwała go nasza Fodor The Hungarian Friend :) greets!
środa, 26 września 2012
dzień 21
Dostawa uzupełniająca wciąż nie dotarła, chociaż jechała firmowym kierowcą a nie - jak wcześniej - kurierem. Nic to nie dało. Człowiek przepadł w Warszawie i zgłasza mu się poczta. Widziano go ostatni raz o 16:30 na Woli. Ja się martwię o swoje cegły, a może jego życie jest w niebezpieczeństwie..
No więc nie mamy wiele, ale tego, co mamy, mamy mnóstwo. Pan Marek układa, my się cieszymy. Dobrze chyba wygląda, nie?
Nowe elementy widać też w łazience.
Pojutrze malowanie ścian w kolory!!!
Pojutrze malowanie ścian w kolory!!!
poniedziałek, 24 września 2012
Czerwony jak cegła
Ból przy schylaniu, bóle nóg, rak, palców, pleców, wszytskiego! Taki to dzis poranek nas przywitał. Bolący. Ale nie nie, to nie efekt wytezonego programu cwiczen i rzezbienia miesni, to po prostu efekt weekendu tete-a-tete w piwnicy z sosnowymi drzwiami Radexa. Sosnowe, surowe drzewo zostało pokryte zimowym szronem, w sam raz na nadchodzaca pore roku .
Mimo towarzyszacego bolu, odczuwamy rozpierajaca dume :) Rezultat obejrzycie w poscie: nocą w stolarni.
A tera cegla - temat, ktory od samego poczatku przystapienia do remontu dostarcza mocy wrazen i nie daje o sobie zapomniec.
Styczeń 2009
Cegla zaplanowana do przyozdobienia scian w
przedpokoju i kuchni.
Lipiec 2012
Cegła namierzona w internecie (pracownia w
Gnieznie).
Cegła zaakceptowana przez inwestorów (mąż i żona).
(Tutaj przyjemna część opowieści się kończy)
Sierpień/ Wrzesień 2012
I tu już nie mogę krótko, wiec opowiadam:
Po
uzgodnieniu z producentem ilosci, kwoty, etc - zaplacilismy zaliczke. To
byl, przyjmaniej wtedy tak nam sie wydawalo, dzien przelomowy - od
tego momentu na tydzien stracilismy kontak z producentem. Facet jakby
zapadl sie pod ziemie. Nie odbieral, nie odpisywal. Nic.
Jako ze w
rodzinie mamy przedsiebiorce pogrzebowego, nie wykluczylismy tez
sceneriusza, w ktorym to nasz producent, trudniacy sie odzyskiwaniem
starej, oryginalej cegly, najzwyczajniej w swiecie umiera. Udalismy sie takze na policje, by zgloscic oszuswto lub wyludzenie, jednak rasowy
pan policjant, ostudzil nasz zapal, tlumaczac, ze nie przyjmuja zgloszen
"na wszelki wypdek" Fair enough.
Po kolejnych kilku dniach zgryzoty,
okazalo sie, ze uczciwy przedsiebiorca z Gniezna, udał sie na
tygodniowy wypoczynek (!!!). Ok, rozumiemy, kazdy wypaczac musi. Zatem gdy wypoczety juz powrocil do Gniezna,
spodziewalismy sie, ze rachu ciachu upora sie z naszym zamowieniem i w
tydzien cegła bedzie lezala, no moze jeszcze nie na scianach, ale
chociaz na podlodze w oczekiwaniu na montaz. Dupa.
Minelo kolejne 1,5
tygodnia i okazalo sie, ze Gnieznianin wyladowal w szpitalu ( mam
nadzieje, ze nie bylismy zla wrozba:/ ), temat naszego zamowienia
przejal jego pracownik i
jak sie okazalo - kolo go nie ogarnął, nie zostało nadane. Przez nastepnych kilka dni
zwodzeni bylismy informacjami, ze tak, ze juz wyslane, ze firma kurierska miala
duzo pracy, ze koleznaki z biura, ze to, ze tamto...
Piatek 21.09, godz
10:00 cegła w Jablo. Radosc inwestorow nie ma konca.
Sobota 22.09, koniec radosci jednak nastal. Pracownik Gniezniania pomylil ilosci i zamiast 19 m2, wyslal nam 9....
... cdn.
... cdn.
niedziela, 23 września 2012
nocą w stolarni
Ani słowa dotąd o drzwiach.
Ten wybór sprawił nam sporo kłopotu, bo trudno ulegaliśmu urokom markietowego asortymentu a takie skrzydełka, które znajdowaliśmy dla siebie w necie (ideał to białe z mdfu z prostymi filongami) porty czy polskone wychodziły grubo ponad budżet.
Postawiliśmy na sosnowe surowe srzydła krajowego Radexu (158,- za skrzydło, 342,- z ościeżnicą i opaską), które zwyczajnie malujemy białą transparentną farbą (Bloom, kolor: zimowy szron). Osiągamy efekt inny od tego z naszą wymarzoną stolarką z mdfu, ale będzie to świetnie leżało z naszymi cegłami. Ance ten rezulat odpowiada nawet bardziej.
Właśnie skończyliśmy malować całe jedno takie skrzydło.
czwartek, 20 września 2012
dzień 15
Cześć! Tu Jabło.
Fajnie jest obserwować, jak wydumane i niedbale nakreślone projekty powstają naprawdę. Tym jaram się najbardziej w całym tym remontowym zamieszaniu.
Teraz kuchnia.
Fajnie jest obserwować, jak wydumane i niedbale nakreślone projekty powstają naprawdę. Tym jaram się najbardziej w całym tym remontowym zamieszaniu.
Teraz kuchnia.
Ostatecznie na glebie kuchni wylądował biały gres z Hiszpanii (Blanco Brillo), a nie szary, który wydawał się kompromisem. Zrobiliśmy rano szybki skok na Bartycką i wybraliśmy z tego, co akurat było na stanie. Co do szarego nie mogliśmy się z Anką dogadać, a biały odpowiadał obojgu. No to jest! :)
Słyszeliśmy różne rzeczy o dostępności naszego upatrzonego wcześniej kompaktu Parva (musiał spełnić jeszcze dwa warunki i to z nimi było najgorzej - pionowy odpływ no i ta lanserska miękkoopadająca deska). Słyszeliśmy że nie ma, że w innym sklepie teoretycznie tak, ale jedna sztuka, "więc nie liczyłbym", że najbliższy w Puławach, że będzie za 2 tygodnie, że za 4, że 10 października. Dzisiaj poszliśmy na pałę zapytać raz jeszcze. Anka mówiła, że czuje, ze dzisiaj go zastaniemy, ale ja czułem, że się zgrywa. No i jest!
Kolejne niedoróbki i smutek inwestorów
Ale ogólnie propsy i wielki szacun
środa, 19 września 2012
dzień 14
Tak dziś wygląda łazienka. Nie obyło się bez pomyłek w realizacji projektu Anki (mowa o tym rysunku, który był przedmiotem pytania konkursowego). Spodziewałem się tych wszystkich "inaczej się nie dało" i "nie widziałem projektu".
Chociaż pan Marek to największa poczciwina, jaka układa teraz płytki w całym powiecie legionowskim i nie zamierzam na niego nadawać jego szefowi, to przy trzeciej pomyłce, poprosiłem o zerwanie i poprawienie kilku płytek. Zwracam się z apelem do wszystkich: Pilnujcie swoich fachowców!
Powoli będziemy ruszać do następnych pomieszczeń. Na pewno już nic nie wyjdzie z naszej białej połyskującej posadzki z żywicy w kuchni. Szukamy gresu, który by ją godnie zastąpił, ale do wyboru mamy same chińskie produkty, w dodatku niezupełnie białe.
Wpadłem dzisiaj na Bartycką i od razu pożałowałem, że nie odwiedziliśmy tego miejsca w sierpniu. Dziś wszystko byłoby inaczej :)
W naszym budżecie znalazłem trzy propozycje:
Mamy do wyboru polerowaną, rektyfikowaną, wypalaną w Chinach płytę gresową 60x60. To że jest rektyfikowana umożliwi jej położenie z minimalną 1 mm fugą, na czym nam zależy. Jej wadą jest to, że nie jest śnieżno biała i odcieniem będzie odbiegać od frontów kuchennych. Poler wymaga impregnowania gresu raz do roku, ponieważ w procesie polerowania powstają mikropory, w których mogą pozostawać np. śladowe ilości rozlanego wina.
Namierzyłem inny, super biały wyrób hiszpański. Szkliwiony, a nie rektyfikowany, a to determinuje szerokość fugi na 2 mm. Nie trzeba go impregnować.
I wreszcie chyba idealny kompromis to gres szkliwiony w kolorze szarym, przypominający beton. Produkcja włoska czy hiszpańska. Przy białym gresie i białych frontach założylibyśmy aluminiowe cokoły, a w tej sytuacji mogłyby zostać w kolorze frontów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




